Weterynarz i moja hodowla krów

Weterynarz i moja hodowla krów

Od wielu lat zajmuję się rolnictwem. Uważam, że jestem bardzo dobrym gospodarzem, ponieważ staram się wszystko ze sobą odpowiednio pogodzić. Pewnego dnia zacząłem hodować krowy. Tak w większości zaczęła postępować reszta gospodarzy, ponieważ ceny mleka z dnia na dzień stały się coraz bardziej korzystne.

Wiejski weterynarz z Marysina

weterynariaNie miałem w tym dużego doświadczenia i na początku musieli pomagać mi inni. Bez ich rad mógłbym sobie nie dać rady. Największe problemy miałem pewnego lata. Był to nie zwykle upalny lipiec, a ja zauważyłem, że moja krowa rodzi. Od razu było widać, że coś będzie nie tak. Natychmiast zjawili się u mnie wszyscy sąsiedzi. Niestety w pewnym momencie sytuacja była bardzo tragiczna i zjawiła się u nas wiejski weterynarz. Bardzo doświadczony mężczyzna od razu podjął interwencję. Musiał w bardzo zręczny oraz szybki sposób pomóc wydostać się na świat małemu cielaczkowi. Okazało się, że najprawdopodobniej owinęła go pępowina. Nie była to dobra sytuacja, ponieważ zagrażała realne zagrożenie dla krowy jak i małego cielaczka. Na szczęście nasz weterynarz z Warszawy dzięki szybkiej interwencji odebrał poród. Niestety krowa była poważnie uszkodzona i lekarz musiał nas odwiedzać jeszcze przez jakiś czas. Na szczęście po tygodniu wszystko w miarę wróciło do normy.

To była nie zwykle stresująca sytuacja w mojej karierze hodowcy zwierząt. Na szczęście od tamtej pory zawsze szybko reaguję i dzwonię po zaufanego specjalistę. Jest to dla mnie ważne, ponieważ ja bez dodatkowych kwalifikacji mogę wyrządzić więcej szkód niż pożytku. Zawsze wolę, żeby weterynaria Wesoła – Marysin mi pomogła.